Kontrola prędkości na trasie między Zbuczem a Hołodami ujawniła znacznie poważniejszy problem niż zbyt szybka jazda. Za kierownicą busa siedział mężczyzna, który miał w organizmie ponad 1,2 promila alkoholu. Przewoził pięcioro dzieci, pozostających pod jego opieką.
Do zatrzymania doszło w sobotni poranek na drodze wojewódzkiej. Policjanci zmierzyli prędkość peugeota: wynosiła 101 km/h, czyli o 11 km/h więcej, niż było dozwolone. Badanie trzeźwości wykazało, że 35-letni kierowca pił wcześniej alkohol. Po interwencji dzieci odebrali rodzice, którzy dotarli na miejsce kontroli.
Druga interwencja przy cmentarzu
Następnego dnia, w niedzielne popołudnie, uwagę funkcjonariuszy na ulicy Celnej zwrócił opel. Jego kierowca w pobliżu cmentarza wjechał pod prąd, nie stosując się do znaku zakazującego wjazdu. Za kierownicą również siedział 35-latek. Badanie wykazało u niego blisko pół promila alkoholu.
Podczas sprawdzania samochodu wyszło na jaw, że nie ma on ważnego badania technicznego. Policjanci zatrzymali więc dowód rejestracyjny opla.
Były to dwie weekendowe interwencje hajnowskich policjantów wobec kierowców, którzy prowadzili po spożyciu alkoholu. Obaj mężczyźni stracili prawa jazdy, a o ich dalszym losie rozstrzygnie sąd. Za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości grozi do trzech lat pozbawienia wolności.
Źródło: Aktualności KPP Hajnówka