W jednym z gospodarstw w okolicach Moniek doszło do alarmującego odkrycia przez lokalną policję oraz Powiatowego Inspektora Weterynarii. Na miejscu stwierdzono, że właściciel nie zapewnił zwierzętom podstawowych warunków do życia. Brak dostępu do pożywienia i wody to tylko początek długiej listy zaniedbań.
Przerażające warunki w budynkach gospodarczych
Podczas kontroli funkcjonariusze odkryli ponad 20 sztuk bydła w dramatycznym stanie. W jednym z budynków, zwierzęta były uwięzione na bardzo krótkich łańcuchach. Warunki były tak ciasne, że niektóre z nich stały w odchodach, a ich ruchy ograniczała belka umieszczona poniżej kłębu. Szokującym odkryciem były łańcuchy wrośnięte w skórę zwierząt.
Brak światła i przerażająca izolacja
Drugi budynek, pozbawiony dostępu do naturalnego światła, krył w sobie bydło zmuszone do przyjęcia nienaturalnej pozycji z głowami opuszczonymi w dół. Na posesji znajdowały się także zwierzęta, które nie miały możliwości schronienia się wewnątrz budynków, a ich kończyny przednie były skrępowane pętlami. Pośrodku podwórza leżała krowa, przykryta folią i kurtką, niezdolna do samodzielnego wstania.
Interwencja weterynaryjna i konsekwencje prawne
Ze względu na zaawansowane schorzenia dwóch zwierząt, lekarz weterynarii zdecydował o konieczności ich uboju. Dochodzenie wykazało, że jedyną osobą odpowiedzialną za opiekę nad zwierzętami był 50-letni właściciel posesji. Został on oskarżony o znęcanie się nad zwierzętami, a sprawa trafiła do sądu. Grozi mu kara do trzech lat pozbawienia wolności.
To dramatyczne odkrycie jest kolejnym przykładem na to, jak ważna jest kontrola i nadzór nad przestrzeganiem praw zwierząt. Sytuacja ta zwraca uwagę na potrzebę edukacji i odpowiedzialności wśród właścicieli gospodarstw.
Źródło: KPP Mońki