Włamanie sprzed 14 lat rozwiązane dzięki odciskom palców

Wydarzenie, które miało miejsce w 2012 roku, zaskoczyło mieszkańców małego miasteczka. Doszło bowiem do nietypowego włamania do lokalnej mleczarni. Złodziej, jak się później okazało, zdobył się na ten czyn w poszukiwaniu niecodziennych emocji. Jego łupem padły różnorodne produkty mleczne o wartości kilkuset złotych, a całe zajście tłumaczył chęcią poznania, jak wygląda praca w mleczarni od środka.

Przełomowe odkrycie po latach

Pomimo początkowych starań policji, sprawca długo pozostawał nieuchwytny. Na miejscu zdarzenia technik policyjny zebrał odciski palców i inne ślady biologiczne, które trafiły do bazy systemu automatycznej identyfikacji daktyloskopijnej. Mimo zabezpieczonych dowodów, przez lata nie udało się ustalić tożsamości sprawcy. Dopiero na początku bieżącego roku, nieoczekiwanie, doszło do przełomu.

Przypadkowe zatrzymanie

Podczas rutynowej kontroli przed meczem piłkarskim w Warszawie, policjanci zatrzymali 32-letniego mężczyznę podejrzanego o posiadanie narkotyków. W ramach standardowego postępowania pobrano od niego odciski palców, które natychmiast wprowadzono do policyjnej bazy danych. Wynik analizy był zaskakujący: odciski pasowały do tych zabezpieczonych w 2012 roku podczas włamania do mleczarni.

Potwierdzenie i zarzuty

Specjalista z dziedziny daktyloskopii potwierdził, że ślady należą do tej samej osoby. Dzięki temu ustalono tożsamość włamywacza, który po 14 latach musiał stawić czoła wymiarowi sprawiedliwości. Usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem, za co grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Wnioski na przyszłość

Przypadek ten pokazuje, jak ważne jest zabezpieczanie śladów na miejscu przestępstwa. Nawet po wielu latach mogą one okazać się kluczowe w ustaleniu sprawców. To przykład, że przestępcy nie mogą czuć się bezpiecznie, nawet jeśli długo unikali odpowiedzialności. Każdy ślad pozostawiony na miejscu przestępstwa może prędzej czy później doprowadzić do ich wykrycia.

Źródło: Aktualności KPP Mońki